Serwis wykorzystuje pliki cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszych stron, a także w celach statystycznych i reklamowych.
Ustawienia dotyczące zapisywania przez stronę plików cookies możecie Państwo sprawdzić i zmienić w opcjach używanej przeglądarki.

Wiem, Zamknij

 R E K L A M A
 Strona główna
 
Ustaw jako strona startowa Dodaj do ulubionych
 O nas   Reklama   Prenumerata   Baza wiedzy / Czytelnia 

Aktualny numer





Artykuł z wydania papierowego MwP 3/2012
7 grzechów konkursów na FB
Paweł Jaroszyński

W momencie gdy konkursów jest coraz więcej i więcej, specjaliści od social mediów zaczynają mieć problem… Bo kiedy konsument ma w czym wybierać, staje się wybredny. Prawda stara jak świat. Ma to przełożenie i na Facebooka.

Facebook rośnie jak na drożdżach. Tylko w samym styczniu 2012 roku na portalu zarejestrowało się blisko 300 tys. Polaków. Polska jest w pierwszej trójce europejskich państw, w których najszybciej przybywa użytkowników Facebooka – nasz kraj plasuje się za Niemcami i przed Rumunią. Wraz liczbą użytkowników rośnie również ilość wszelakich konkursów, którymi marki kuszą swoich fanów. I choć konkursów wciąż przybywa, odnoszę wrażenie, że nie idzie to w parze z ich jakością.

Wchodząc do serwisu i obserwując własną tablicę trudno nie zauważyć powiadomień o tym, że nasi znajomi walczą o nagrody we wszelkiej maści konkursach. Jest ich tak dużo, że użytkownicy portalu zaczynają zrzeszać się w specjalnych grupach wspierających.

W momencie gdy zalewa nas fala niemal identycznych konkursów, coraz mniej zaczynają nas one interesować. Konsument wybiera tylko te najlepsze. Te, w których może wygrać najbardziej atrakcyjną nagrodę, albo takie, w których ma największą szansę na wygraną. To naturalna konsekwencja wynikająca z przesytu.

Postanowiłem opisać najczęściej powtarzające się grzechy, które popełniają twórcy konkursów na Facebooku. Są to grzechy niby dla wszystkich oczywiste, ale równocześnie tak często występujące, że stwierdziłem, iż warto takie zestawienie przygotować.

1. Nie rób konkursów na swojej tablicy

To absolutna podstawa. Zabrania tego regulamin Facebooka. Gdyby nie ten zakaz, zrobiłby się bałagan. Przyznanie nagrody za napisanie czegoś na tablicy albo w komentarzu jest banalnie proste. I każdy by z tego korzystał, aby pozyskać fanów. Wiadomość o konkursie rozchodziłaby się o wiele łatwiej i szybciej. Do tego stopnia, że znacząco zmalałyby budżety wydawane na tzw. kampanie Facebook ADS. A to uderzyłoby Facebooka po kieszeni.

Inna sprawa, że niektórzy mają ten zakaz w serdecznym poważaniu. Obserwuję fan page jednego ze sklepów internetowych, na którym cały czas organizowane są konkursy. Jeden po drugim i wszystkie na tablicy. W ciągu kilku miesięcy, z zerowym wsparciem mediowym, fan page rozrósł się z kilkuset do kilku tysięcy fanów. Pytanie, czy któryś z nowych fanów kupuje w tym sklepie? Moim zdaniem nikt. Wszystkim zależy tylko na nagrodach, które można w prosty i niezobowiązujący sposób wygrać.

2. Nie spamuj tablic uczestników

Chodzi o automatyczne powiadomienia pojawiające się na tablicach uczestników po wzięciu udziału w konkursie. Tylko pozornie jest to skuteczne narzędzie. To prawda – zwiększamy dzięki temu zasięg, ale to jedyny plus. Jakie pokłady frustracji wywołujemy za to u użytkowników. Pamiętam, jak sam poczerwieniałem ze złości, gdy po udziale w konkursie organizowanym przez jednego z czołowych producentów soków owocowych na mojej tablicy pojawiło się nagle kilka tego typu wpisów.

3. Oszczędzanie na reklamie

Naiwnością jest wiara w to, że jeśli konkurs jest dobry, to wypromuje się sam. Nie te czasy. Jest tak, jak pisałem na początku – konkursów na Facebooku jest tak wiele, że konsumenci naprawdę mają w czym przebierać. Jeśli nie zainwestujemy części budżetu w promocję, to żegnaj wysoki wyniku i wielka liczbo. Nawet najoryginalniejszy i najbardziej kreatywny konkurs nie wypromuje się sam.

4. Trudne zadania – to nie tutaj

„Wyjdź z domu, zrób zdjęcie konkretnego samochodu i prześlij je nam. Najlepiej z kreatywnym podpisem” – spotkałem się kiedyś z takim zadaniem konkursowym na polskim fan page’u jednej z największych marek motoryzacyjnych. Oczywiście zgłoszeń było jak na lekarstwo. Facebookowicze są leniwi. Im prostsze zadanie konkursowe, tym lepiej. Facebooka traktują jak niezobowiązującą rozrywkę, często przerwę w pracy. Próba namówienia ich do jakiegokolwiek wysiłku zazwyczaj kończy się klęską.

5. Zbyt częste przypomnienia o konkursie

Najgorzej jest, jeśli przy okazji popełniamy również grzech numer 2. Wtedy informacje o naszym konkursie bombardują naszych fanów ze wszystkich stron. Przypominać trzeba, ale na pewno nie po kilka razy dziennie. Najlepiej podczas konkursu prowadzić normalną komunikację, która w nieinwazyjny sposób nawiązuje do tematyki konkursu. Nachalna komunikacja konkursowa, w której cały czas piszemy posty w tym stylu „No i jak tam? Wzięliście już udział w naszym konkursie?” – jest zwyczajnie nudna i męcząca.

6. Zasady konkursu przypominające rozprawkę

Przeciętny użytkownik Facebooka wchodzi do aplikacji konkursowej, ponieważ chce się rozerwać. W momencie, kiedy będzie musiał przeczytać długi tekst, straci swój początkowy entuzjazm. Zanim zrozumie, o co w ogóle chodzi w konkursie, to już dawno da sobie spokój. Rekordziści piszą zasady konkursu w 10, czasem 12  rozbudowanych zdaniach. Komu się chce to czytać?

7. Zacinająca się aplikacja

Ten grzech zostawiłem na koniec, ponieważ moim zdaniem jest największy. Nie ma nic bardziej irytującego niż złośliwość rzeczy martwych. Komu z nas nie skacze ciśnienie, gdy zawiesza nam się Windows, albo na środku drogi psuje się samochód? Dokładnie tych samych emocji doświadczają facebookowicze, gdy zacina im się aplikacja konkursowa.

Do czego może to doprowadzić, obserwowałem na fan stronie jednego z producentów sprzętu elektronicznego. Twórcy konkursu nie popełnili żadnego z wcześniejszych grzechów. Zasady konkursu były proste i przedstawione w skondensowanej, przejrzystej formie, aplikacja nie spamowała, ciekawa nagroda i wszystko inne również grało. Oprócz jednej rzeczy. Aplikacja ciągle się zacinała. Doprowadziło to do sytuacji kryzysowej na fan stronie. Konsumenci wylewali swoje frustracje na tablicy, skarżyli się na nieudolną aplikację, a co poniektórzy atakowali markę. Konkurs stał się więc iskrą zapalną kryzysu.

Grzechy, które tu wymieniłem, wydały mi się najbardziej istotne i najczęściej występujące. Warto ich unikać. Rosnący w siłę Facebook może się okazać wówczas dla nas przysłowiową ziemią obiecaną, bo dobry konkurs to doskonałe narzędzie marketingowe.              

Paweł Jaroszyński, head of Social Media, Pitted Cherries
p.jaroszynski@pittedcherries.pl






 góra | strona główna  

     

 
 Wydanictwo Marketing w Praktyce

 Design by sympatico
 BS4 CRM