Start CZYTELNIA e-marketing Remarketing robi wrażenie
Drukuj

Remarketing robi wrażenie

Artur Smolicki

ilustracja do artykułu z miesięcznika Marketing w Praktyce

W stosunkowo krótkim czasie remarketing stał się jedną z najciekawszych, a przede wszystkim najskuteczniejszych metod personalizacji. Przypomina i wzbudza ciekawość, co w natłoku informacji oznacza więcej niż połowę sukcesu.

 

Według licznych badań, jak i wyników własnych analiz, średnio aż 98 proc. osób odwiedzających nasz sklep internetowy opuszcza go bez dokonania zakupu. To odwiedzający, za których pozyskanie najczęściej zapłaciliśmy, prowadząc kampanię w wyszukiwarce Google bądź też działania w mediach społecznościowych. Jeszcze do niedawna użytkownik taki był praktycznie stracony, o ile nie zapisał się na naszą listę adresową bądź nie skorzystał z formularza kontaktowego. Obecnie nawet użytkownik opuszczający naszą witrynę bez dokonania zakupu dostarcza nam ogromnej wiedzy na temat swoich potrzeb oraz wymagań, umożliwiając tym samym ponowne przedstawienie mu oferty, tym razem o wiele lepiej sprecyzowanej.

Jak skutecznie wykorzystać personalizację treści?

Aby zaplanować strategię, która pozwoli nam na doprecyzowanie przekazu reklamowego do potencjalnego klienta, konieczne jest określenie jego potrzeb względem naszych produktów. Jeżeli ustalimy, jakie elementy naszej oferty odpowiadają jego oczekiwaniom, najtrudniejszą część pracy będziemy mieli już za sobą. Aby lepiej zrozumieć możliwości, jakie niesie ze sobą przekaz spersonalizowany, prześledźmy jeden z ciekawszych, jednocześnie dość prostych przykładów, opierając się na sprzedaży w sklepie internetowym.

Studium przypadku

Jakie potrzeby wykazuje klient odwiedzający sklep z akcesoriami do gry w hokeja? Zestaw jest niemały i najczęściej dość kosztowny – przekonanie potencjalnego odbiorcy do tego, że jesteśmy w stanie jego potrzeby spełnić, jest więc nie tylko wymagane, lecz także wyjątkowo opłacalne. Łyżwy, kij, krążki, ochraniacze to tylko początek listy, która rosła będzie wraz z zaangażowaniem w kolejne treningi. Szansa na to, że młody adept tego sportu, dokonując zakupu nowych, idealnie dopasowanych łyżew będzie potrzebował także pozostałych elementów, jest więc bardzo duża. Jak więc sprawić, by wrócił do nas, zaopatrując się przy okazji we wszystkie niezakupione do tej pory akcesoria?

Wyobraźmy sobie, że informujemy go o naszej świadomości tego, jakich zakupów dokonał w naszym sklepie. Wiemy, że stał się posiadaczem nowych łyżew, wiemy także, czego mu jeszcze brakuje. Znamy jego możliwe potrzeby, mamy więc możliwość zaprezentowania mu dokładnie tych produktów, które mieszczą się w zasięgu jego obecnych wymagań. Proponować możemy nie tylko konkretny produkt, pasujący idealnie do całego kompletu, lecz także cały zestaw, objęty specjalną zniżką tylko i wyłącznie dla niego.

Co zrobić w sytuacji, gdy nasz klient dokonał już zakupu wszystkich akcesoriów związanych z jego pasją do hokeja? Zawsze pozostaje nam wyświetlanie mu reklam dotyczących prowadzonego przez nas profesjonalnego serwisu bądź zaproponowanie… wycieczki na narty, sugerując odpoczynek od jazdy na lodzie. Najważniejszą informacją, jaką uzyskujemy, jest fakt, że wyświetlanie temu konkretnie klientowi reklamy sprzętu hokejowego mija się już z celem, generując w skrajnych przypadkach niechęć związaną z powrotem do naszego sklepu.

Personalizacja treści z użyciem Google Analytics

Przekaz reklamowy dopasowany do konkretnego odbiorcy staje się głównym celem większości osób rozpoczynających działania promocyjne w sieci. Jeszcze do niedawna wystarczyło dotrzeć z ofertą do szerokiego grona potencjalnych klientów, by założone przez nas cele sprzedażowe miały szansę się spełnić. Brak odpowiednich narzędzi sprawiał, że dokładniejsze precyzowanie – nie tylko tego jak, ale również do kogo docieramy z naszymi treściami – było praktycznie niemożliwe. Obecnie Google Analytics rozwiązuje większość naszych problemów, dostarczając nam pełnię wiedzy na temat osób odwiedzających naszą witrynę.

Połączone konta Google AdWords oraz Google Analytics to potężna siła, dzięki której reklamy remarketingowe wyświetlić możemy z konkretnym zróżnicowaniem według miejsca zamieszkania docelowego odbiorcy, czasu spędzonego na naszej stronie, liczbie odwiedzonych podstron czy też przeglądarki, z której korzysta na co dzień. Takie doprecyzowanie treści reklamowych oraz dopasowanie ich do zachowań potencjalnego klienta zazwyczaj zwiększa współczynnik konwersji o kilka, a nawet kilkadziesiąt punktów procentowych.

Google Analytics pozwala tworzyć rozbudowane listy odbiorców, dzięki czemu stworzyć możemy kilkadziesiąt różnych przekazów, dopasowując je do potrzeb klientów. Możemy działać dynamicznie, co sprawia, że konsument, dokonując zakupu wspominanych wcześniej łyżew, w ciągu kilku minut otrzymuje informacje o możliwości zapoznania się z pozostałymi elementami oferty.

Niedoceniona rola psychologii

Wysoka skuteczność remarketingu to nie tylko efekt dopasowanego i w pełni spersonalizowanego przekazu reklamowego. To także psychologiczne wrażenie wysokiego standardu marki, obecności we wszystkich możliwych mediach, jakości gwarantowanej odrobinę złudną ilością wyświetlanych treści promocyjnych. Zdecydowana większość odbiorców nie zna zasad rządzących remarketingiem, co przekłada się na zwiększone zaufanie, szczególnie gdy proponowane treści mają jakiekolwiek związek z odbiorcą.

Potencjalny klient, obserwując przygotowane przez nas banery reklamowe w każdym odwiedzanym przez siebie serwisie internetowym, utwierdzany jest w przekonaniu, że inwestycja w marketing jest jednym z naszych priorytetów. Dodatkowo spersonalizowana treść wzbudza ciekawość, co w natłoku informacji oznacza więcej niż połowę sukcesu.

Ten związek przyczynowo-skutkowy nie zawsze musi okazać się prawdą, jednocześnie jest dość dużym uproszczeniem pokazującym jednak, jak efektywnie działać może budowany w ten właśnie sposób wizerunek naszej marki. Nie jesteśmy nachalni, jednocześnie docierając do tych osób, które z pewnych powodów mają największe szanse na zainteresowanie się naszą ofertą.

Jaka jest przyszłość personalizacji treści?

Zostawiamy w sieci coraz większą liczbę danych na temat własnej osoby. Najczęściej i najgłośniej mówi się o informacjach, które zamieszczamy w mediach społecznościowych, dzięki którym możliwe jest określenie nie tylko naszych potrzeb, lecz także codziennych czynności oraz form spędzania czasu. Nie boimy się uzewnętrzniać w internecie, chociaż większość z nas nie zdaje sobie sprawy, do czego zebrane informacje mogą być wykorzystane. Czy jest to jednak negatywna wiadomość?

Nie uciekniemy od nadmiaru reklam, to jest pewne. Coraz częściej nie zwracamy na ten tłok uwagi, przyzwyczajeni do wszechobecnego marketingu. Z dwojga złego wolę więc otrzymywać oferty w pełni doprecyzowane do moich potrzeb i wymagań niż te, które nie przedstawiają dla mnie żadnej wartości. Bardzo możliwe, że już wkrótce – znając moje przyzwyczajenia, ulubione produkty i rytm codziennego życia – mój proces decyzyjny zostanie maksymalnie skrócony. Na szczęście. Bo mam mało czasu!

 
 

Artur Smolicki, online marketing specialist, autor bloga newcreative.pl.
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

Serwis wykorzystuje pliki cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszych stron, a także w celach statystycznych i reklamowych.
Ustawienia dotyczące zapisywania przez stronę plików cookies możecie Państwo sprawdzić i zmienić w ustawieniach używanej przeglądarki.

Wiem, Zamknij