Start CZYTELNIA ekspert radzi Gorące 10 sekund!
Drukuj

Gorące 10 sekund!

Joanna Stefaniak

ilustracja do artykułu z miesięcznika Marketing w Praktyce

Narzędzia marketingowe

 

Snapchat z dnia na dzień przestaje być miejscem, które interesuje tylko grupę najmłodszych użytkowników. Choć na chwilę obecną wszystkie działania prowadzone w tym kanale możemy nazwać eksperymentami i testami, potencjał Snapchata odkrywa coraz więcej marek.

 

Komunikator autorstwa Evana Spielega zaczyna być brany pod uwagę jako narzędzie skutecznej strategii marketingowej i komunikacyjnej, w który ochoczo się inwestuje. Dla wielu marketingowców Snapchat okazał się jednym z najciekawszych sposobów na komunikację z młodszym pokoleniem, które w branży nazywamy generacją Z. Skąd ciągle rosnąca popularność aplikacji, która pozwala na zaledwie kilkusekundowy kontakt? Młoda grupa docelowa jest nie tylko bardzo spontaniczna – wierzy również w prywatność w sieci. Skupienie na tym, co jest tu i teraz, jest dla nich ważniejsze niż zapisywanie momentów, które przeżywają. Ale dziś Snapchata tworzą nie tylko nastolatki, ale również osoby powyżej 30. roku życia. Co takiego oferuje aplikacja, że potrafi zatrzymać użytkowników i zachęcić ich do działania?

Podatny grunt

Snap to nie tylko zdjęcia i filmy, na które możemy nanieść napisy, emotikony czy geofiltry. To również miejsce, które umożliwia nam kontakt z resztą świata – dosłownie. Dzięki relacjom live mamy dostęp do najbardziej ekskluzywnych materiałów, jakie można sobie wyobrazić – zarówno jeśli chodzi o pokaz mody, wydarzenie sportowe czy eventy bardziej oficjalne, np. związane z polityką. A co jest w tym wszystkim najlepsze? Że treści mają kilkusekundowy termin ważności i znikają. Właśnie ten element autodestrukcji przypadł nam do gustu najbardziej. Czy Snapchat trafił w Polsce na podatny grunt? Tak i jeśli szukamy kanału do oryginalnej i efektywnej komunikacji, dzięki której wybijemy się na tle bardziej tradycyjnych mediów, to jest to idealne dla nas miejsce.

Wejście w świat mobilny

Cały 2015 rok nie bez przyczyny mówimy o wideo. W końcu prawie 70 proc. marketerów używa go jako integralnych części strategii komunikacji, a aż 82 proc. w tej grupie uważa, że dzięki tej formie przekazu odnieśli sukces. Wszystko wskazuje również na to, że wideo stanie się wręcz fundamentem content marketingu w 2016 roku. Materiały tego typu są pożądane przez marki i dystrybuowane w sieci na wiele sposobów.

Działania w tym obszarze były zazwyczaj zarezerwowane dla dużych marek i dużych budżetów, które pokryłyby tak kosztowne przedsięwzięcia, jak stworzenie treści wideo. Dziś mamy na wyciągnięcie ręki takie narzędzie, jak Snapchat, które pozwala nam jednocześnie na wejście w świat mobilny i tworzenie wideo – na swoich warunkach, ale zupełnie za darmo i z morzem możliwości. Aplikacja narzuca nam format – wideo musi być krótkie (maksymalnie 10 sekund) i angażujące, bo mamy tylko chwilę, by stworzyć materiał, który porwie naszego obserwatora. Otrzymujemy też różnego rodzaju możliwości, np. puszczanie wideo od tyłu, nagrywanie w zwolnionym lub przyspieszonym tempie. Warto docenić to, że w razie ewentualnej wpadki na Snapchacie istnieje mniejsze ryzyko linczu – po prostu nie ma czasu na wnikliwą analizę znikającej przecież po kilku sekundach treści. Nawet jeśli się do owej pomyłki odwołamy, to w miejscu, gdzie naturalność i szczerość jest tak bardzo ceniona, możemy tylko na tym skorzystać. Uważam, że dla wielu zespołów pojawienie i praca na Snapchacie to duże wyzwanie – trudno jest się bowiem przekonać do tworzenia wartościowych, angażujących treści, wiedząc, że po 24 godzinach znikną.

Działaj!

Czy inwestycja w kanał, na którego moda wkrótce przeminie (bo przecież nie jest Facebookiem), się opłaca? Po pierwsze, nie wróżę aplikacji tak rychłego upadku, a po drugie, jeśli możemy sobie pozwolić na to, by przeznaczyć część budżetu na eksperymentowanie w tym kanale, to jak najbardziej powinniśmy wykorzystać okazję. Uważam, że Snapchat może generować sprzedaż. Jest jednym z mediów, które zmieniły nasze podejście do zakupu i kilka sekund może mieć decydujący wpływ na podjęcie przez nas decyzji o kupnie. Mylne jest też twierdzenie, że działań w tym kanale nijak nie możemy mierzyć. To prawda, że trudno obliczyć zwrot z inwestycji, ale już sprawdzanie efektywności to zupełnie inna sprawa. Mierzalność jest możliwa za pomocą kilku statystyk: liczby wyświetleń w „my story”, liczby screenshotów, liczby bezpośrednich odpowiedzi lub liczby wykorzystanych kodów/haseł rabatowych (w przypadku przeprowadzenia akcji o tym charakterze). Samo założenie konta i jego prowadzenie nie muszą nas nic kosztować (choć warto tak to robić, by urozmaicić i nagradzać w jakikolwiek sposób użytkowników).

Najpierw jednak naszą obecność na Snapchacie trzeba wypromować. Jak to zrobić? Na pewno warto posiłkować się innymi kanałami social media. Bardzo dużo marek zmieniło swoje zdjęcia profilowe na snap kody, by poinformować o swojej obecności tam. Można pójść oczywiście o krok dalej – w wielu polskich miastach pojawiły się „wlepy snap kody” do konta mrrr_grrr – okazało się, że kierują do konta marki Playboy.

Twórz pożądane treści

Snapchat to przede wszystkim miejsce na świetną zabawę. Wybacza się tutaj wszystko to, co jest krytykowane w innych kanałach social media: niewykadrowane, nieostre zdjęcia, rozbite na wiele części treści. O tym, że aplikacja stała się bardzo atrakcyjnym kanałem dla wielu marek w Polsce, świadczy raport „TOP 100 marek na Snapchacie” przygotowany przez Hash.fm. Co prawda dopiero się Snapchata uczymy, ale pierwsze próby jego wykorzystania – na mniejszą skalę i bez dużych budżetów – mamy już za sobą.

W Polsce pilotażową akcją przeprowadzoną w tym serwisie może pochwalić się H&M. Marka była partnerem wydarzeń muzycznych Boiler Room i pod postacią gry miejskiej zorganizowała konkurs, podczas którego dzięki aplikacji fani mogli podjąć próbę znalezienia w wybranych salonach sieciówki biletów na wydarzenie. Ciekawe działania prowadzi również marka odzieżowa Sinsay – Snapchat to dla brandu uzupełnienie kanału na Instagramie i idealne narzędzie do zbierania treści konkursowych. Akcję, będącą zapowiedzią dystrybuowania unikalnych kuponów dopasowanych do użytkowników, przeprowadziły także Qpony.pl. We współpracy z blogerem, Damianem Buczkiem, zorganizowany został konkurs „SnapSong Quiz”, który testował zasięg aplikacji. Intensywne działania prowadzi także Coca-Cola Polska. Za pomocą Snapchata marka pokazuje kulisy różnych wydarzeń – m.in. z finału Coca-Cola Cup w Gdańsku, w relację którego zaangażowani byli m.in. sportowcy – Robert Lewandowski i Robert Korzeniowski – co, jak pokazują przykłady zza oceanu, może mieć znaczący wpływ na popularność konta. Swoje miejsce znajduje tutaj branża retail – warto obserwować działania Parku Handlowego Matarnia czy Centrum Riviera, które przeprowadziły już pierwsze konkursy i dbają o codzienną komunikację ze swoimi odwiedzającymi. Snapchat świetnie przyjął się także w dużych redakcjach informacyjnych, jak TVN24 czy Gazeta.pl – najważniejsze wydarzenia dnia przeplatają się tam z ciekawostkami, smaczkami zza kulis i bonusami dla użytkowników jak np. wywiady z prowadzącymi.

Aplikacja wydaje się być idealnym narzędziem w rękach marketingowców obsługujących marki branży odzieżowej, foodowej, młodzieżowej, w których działania doskonale wpisuje się szeroko pojęty lifestyle. Jestem jednak daleka od przekreślenia w tym kanale innych brandów, np. samochodowych, bo Snapchat może się okazać świetnym miejscem do przeprowadzenia jednorazowej, dużej kampanii społecznej.

Kluczowe narzędzie czy pokusa?

Snapchat jako narzędzie, którego prowadzenie nie wymaga od nas większych nakładów finansowych, może stać się ogromną pokusą dla marketingowców, zwłaszcza tych, którzy lgną do nowych rzeczy jak ćmy do światła. Działania w tym kanale dla części z nas mogą okazać się zbyt czasochłonne i wymagające wejścia w świat komunikacji, który nie jest nam w ogóle znany. Biorąc pod uwagę mnogość influencerów, z pewnością warto zainteresować się ich działaniami w tym obszarze. Utrzymanie pozycji lidera, w ogóle stanie się nim, jest w tym kanale bardzo trudne. Warto więc zastanowić się, w jaki sposób chcielibyśmy być postrzegani na Snapchacie i zaplanować strategię, tak jak w każdym innym kanale. Takie podejście z pewnością przyczyni się bowiem do mniejszego bądź większego sukcesu naszej marki.

 
 

Joanna Stefaniak, specjalista ds. marketingu, Qpony.pl.
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

Serwis wykorzystuje pliki cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszych stron, a także w celach statystycznych i reklamowych.
Ustawienia dotyczące zapisywania przez stronę plików cookies możecie Państwo sprawdzić i zmienić w ustawieniach używanej przeglądarki.

Wiem, Zamknij