Małpa, która nie wiedziała, że z drzewa zejść nie wolno, zapoczątkowała gatunek ludzki – głosi jedna z teorii ewolucji...
Wybryk owej małpy to wystarczający dowód na to, że nieszablonowe myślenie prowadzi do przełomowych odkryć. Funkcjonujące już od stuleci ludowe powiedzenie „tylko zdechłe ryby płyną z prądem” dobitnie świadczy o tym, że zmiana od wieków jest nieodłącznym elementem życia. Tę zasadę bardzo szybko przyswoił sobie świat biznesu, choć dziś wyraża ją bardziej wyrafinowanymi słowami.
Dlaczego warto być innowacyjnym? Bo to się po prostu opłaca. Każdy marketer wie, ile kosztuje skuteczne wypromowanie produktu w bardzo konkurencyjnej branży. Jeśli przewaga danego produktu nad konkurencją ma polegać wyłącznie na głośniejszym „krzyku” w mediach, koszty promocji drastycznie rosną, jeśli natomiast produktowi nadamy unikalną, innowacyjną właściwość, która sama go „sprzedaje”, wydatki na reklamę można znacznie ograniczyć. Innowacyjność nie jest więc zabawą zarezerwowaną dla bogatych firm. Przeciwnie – tam, gdzie nie można zwalczyć przeciwnika siłą (mowa o sile pieniądza), jedyną skuteczną bronią okazuje się spryt i pomysłowość. W taki właśnie sposób niewielka „garażowa” firma Apple pokonała giganta amerykańskiego rynku – koncern IBM.
Serce i wiara, szkiełko i oko
Jak szukać innowacji? Jak myśleć kreatywnie o działalności naszej firmy? Jak inspirować siebie i innych? Jak sugeruje nagłówek tego akapitu, są dwie drogi: z jednej strony warto zdać się w tym względzie na intuicję i proste, zdroworozsądkowe myślenie. Jednocześnie warto podeprzeć się badaniami, które mogą stanowić inspirację do dalszych rozważań lub utwierdzić nas w słuszności intuicyjnego przeczucia. Wspólnym mianownikiem tych rozwiązań i jednocześnie podstawą w poszukiwaniu innowacji jest obserwowanie i słuchanie ludzi. I właśnie na tym opierają się absolutnie wszystkie narzędzia, mające wspomóc firmy w wymyślaniu innowacji. Niezależnie od tego, jak bardzo wyszukane noszą nazwy.
„Blue Ocean Strategy” to sposób myślenia, którego istotą jest zaniechanie walki z konkurencją i stuprocentowe skupienie się na nowej, jeszcze nie odkrytej niszy rynkowej. Twórcy tego narzędzia, Chan Kim i Renee Mauborgne, podzielili rynki na dwie części: Ocean Czerwony – czyli to wszystko, co już odkryto i zagospodarowano, i Ocean Błękitny – czyli rynki, które nie zostały odkryte, klienci, którzy jeszcze nas nie znają, a także konkurenci będący gdzieś daleko w tyle. Właśnie w przestrzeni Błękitnego Oceanu mają miejsce najważniejsze posunięcia biznesowe, które wyznaczają kierunek i strategię firmy na długie lata, a także zapewniają zysk. Najważniejszą cechą „Blue Ocean Strategy” jest możliwość stosowania jej także w mocno zapełnionych, konkurencyjnych branżach. Jedynym warunkiem jest oderwanie się od status quo i innowacyjne podejście do znanych już wartości i zasad. Zdaniem twórców strategii „Blue Ocean”, ich narzędzie nie ma słabych punktów, nawet jeśli wdrożenie wygenerowanych za jego pomocą pomysłów obarczone jest pewnym ryzykiem niepowodzenia. Kim i Mauborgne szybko bowiem replikują, że biznes zawsze niesie ze sobą ryzyko, ale kto go nie podejmuje, ten nie wie, co to sukces.
Kolejne narzędzie – benchmarking – to tworzenie analiz porównawczych praktyk i procesów stosowanych przez własną firmę w zestawieniu z liderem branży oraz, coraz częściej, w zestawieniu z firmami, które świetnie sobie radzą w branżach zupełnie innych niż nasza. Korzyści płynące z zastosowania benchmarkingu są nieocenione. Śledzenie poczynań najlepszych ułatwia podążanie za trendami i – co najważniejsze – przy zaangażowaniu odrobiny kreatywności pozwala na stworzenie przewagi konkurencyjnej i wyprzedzenie lidera branży.
Jak słusznie precyzują definicje, benchmarking nie jest naśladownictwem – to raczej asymilacja i adaptacja w naszej firmie czynników (najlepszych praktyk), dzięki którym pewne procesy przebiegają sprawnie. Umiejętne zastosowanie tego narzędzia, zamiast bezmyślnego naśladownictwa, wymaga więc przede wszystkim logicznego myślenia, chęci nieustannego uczenia się oraz twórczej pracy, która pozwala na adaptowanie pomysłów z uwzględnieniem kultury organizacyjnej naszej firmy.
Narzędziem, które do niedawna znane było przede wszystkim instytucjom badawczym, jest tzw. insight. Dziś z powodzeniem stosują je również korporacje, tworząc działy wyspecjalizowane wyłącznie w realizowaniu wywiadów pogłębionych oraz przekładaniu płynących z nich wniosków na rynkową praktykę. Celem pracy takich komórek, jak Client Insight Departament, Insight Management Unit itp. jest wykorzystywanie wiedzy i informacji płynących z obserwacji konsumentów do ulepszania oferty firmy oraz minimalizowania kosztów produkcji. Z kolei w działaniach stricte marketingowych insight pozwala na poznanie, zrozumienie postaw i przekonań wybranej grupy docelowej. Taka wiedza daje szansę na tworzenie skuteczniejszych strategii marketingowych, które będą atrakcyjniejsze dla konsumenta i dopasowane do jego potrzeb lepiej niż oferta konkurencji. Wyniki badań tego typu mogą być inspiracją do wprowadzania nowych produktów i innowacyjnych usług w branży.
Analizowanie rynku, śledzenie trendów i zmian w zachowaniach ludzi, przyglądanie się poczynaniom konkurencji to tylko wybrane metody generowania nowych pomysłów. Inspiracją może być też internet – największy współczesny magazyn wiedzy i opinii, w tym tych z odległych zakątków świata, które często dają się skutecznie zaadaptować na rodzimym rynku. Ponieważ człowiek i jego myśli są pierwszym ogniwem tworzenia postępowych rozwiązań, niezwykle ważnym składnikiem sukcesu rynkowego każdej firmy jest stymulowanie komunikacji wewnętrznej, która pozwoli na płynną i nieskrępowaną wymianę pomysłów i poglądów. Drugim ważnym elementem jest oparcie kultury przedsiębiorstwa na wsłuchiwaniu się w potrzeby konsumentów, które dostarczają inspiracji i najczęściej są zalążkiem zupełnie nowych trendów.
Media planner to wie!
Innowacyjna postawa w biznesie zdecydowanie się opłaca. Jest sposobem na stworzenie przewagi konkurencyjnej, usprawnienie działania firmy. Pozytywnie wpływa na wizerunek przedsiębiorstwa. Jeśli Państwa firma kolejny rok kończy gorszym wynikiem finansowym i skromniejszym portfolio klientów, ma dwa wyjścia: repozycjonowanie i szukanie swojego miejsca w innej, mniej konkurencyjnej kategorii lub rozwinięcie innowacyjnych produktów i metod działania, które pozwolą na przyciągnięcie klientów konkurencji. Pierwsza droga oznacza zwinięcie żagli, zawinięcie do portu i wypłynięcie na wody pod nową banderą. Druga – eksperymentowanie z nowymi narzędziami do nawigacji podczas rejsu na pełnym morzu. Wybór zależy wyłącznie od kapitana statku.
Na zakończenie wyjaśnienie dla wszystkich czytelników, którzy zadają sobie pytanie, dlaczego napisanie tekstu o innowacyjności powierzono pracownikom domu mediowego? Po pierwsze, nikt tak dobrze jak media planner nie wie, że jeden dobry i niedrogi w realizacji pomysł jest w stanie przeważyć wielomilionowy budżet, wydany w sztampowy sposób. Drugi powód jest mniej oczywisty i wyjaśnia, dlaczego spośród domów mediowych wybrano PRO Media House. Otóż właśnie PRO Media House zajął pierwsze miejsce w kategorii „Dom mediowy ma innowacyjne podejście do planowania mediów” wg raportu Media & Marketing Polska „Agencje reklamowe i domy mediowe. Raport 2008”. Jesteśmy więc żywym dowodem na to, że innowacyjne myślenie bardziej niż pieniędzy potrzebuje elastyczności i zaangażowania. Dominika Meinardi, dyrektor zarządzający PRO Media Mouse. dominika.meinardi@promediahouse.pl
Paweł Zieliński, PR Specialist w PRO Media House. pawel.zielinski@promediahouse.pl