Start MwP Magia przyciągania 777 proc.
Drukuj

Magia przyciągania 777 proc.

Łukasz Stępniak

ilustracja do artykułu z miesięcznika Marketing w Praktyce

52 godziny. 295 462 zł. 777 procent zakładanego celu. To wyniki najszybciej zrealizowanej kampanii crowdfundingowej w Polsce. Jej autorem jest Y – iluzjonista, mentalista, youtuber.

Mechanizm crowdfundingu jest prosty. Pomysłodawca ogłasza swoją kampanię, w której opisuje cel, założenia, środki niezbędne do zrealizowania projektu oraz rewanż dla uczestników kampanii. Internauci oceniają atrakcyjność pomysłu, realność jego powodzenia, a także korzyści proponowane przez twórcę – oferując wsparcie poprzez deklarację wpłaty na projekt określonej kwoty (od złotówki do kilkuset i kilku tysięcy złotych). Według nieoficjalnych danych, w 2015 roku projekty na polskich platformach crowdfundingowych otrzymały wsparcie w sumie na blisko 3 mln zł. W roku 2016 roku tylko na jednej platformie – Wspieram.to – wpłacona na projekty kwota przekroczyła 6 mln zł. Na platformach zagranicznych (głównie amerykańskich) wsparcie dla twórców liczy się w miliardach dolarów. Co ciekawe, coraz częściej trafiają tam i są z sukcesem realizowane projekty polskich twórców, skierowane do międzynarodowych odbiorców.

Crowdfunding to nie sprint, lecz maraton

Droga do rozpoznawalności i udanych akcji sprzedażowych w mediach społecznościowych z pewnością nie jest sprintem, ale maratonem. Nawet jeśli masz w kieszeni sukces medialny, potrzeba wytężonej pracy i czasu, aby przekuć go w biznesowe powodzenie. Przekonał się o tym iluzjonista Y. W roku 2012 dotarł do półfinału programu „Mam talent!”, a w 2013 roku założył kanał na YouTube. Przez kolejne dwa lata cierpliwie budował grono fanów, m.in. występując na firmowych eventach, publikując na kanale filmy z iluzjami (średnio: jeden na tydzień) oraz rozmawiając z fanami w komentarzach pod filmami.

To on przeprowadził pierwszą w Polsce kampanię crowdfundingową projektu, którego twórcą był iluzjonista. Projekt dotyczył stworzenia kolekcjonerskich talii kart o najwyższej jakości, wyprodukowanych przez USPCC (United States Playing Card Company), najbardziej prestiżowego producenta kart na świecie. Powstała talia kart o unikalnym wyglądzie, którą można grać w typowe gry karciane, jak również wykonywać iluzje. Y zresztą wykonuje tymi właśnie kartami własne iluzje. Przy okazji chodziło mu również o zapoczątkowanie zmiany postrzegania zawodu iluzjonisty, szufladkowanego często w kategorii kiczu i tandety.

Pierwsza edycja kart zebrała 62 tys. zł, co stanowiło 165 proc. poziomu wymaganego do realizacji – czyli już ona zakończyła się sukcesem. W trakcie realizacji projektu, jak również późniejszej produkcji, wysyłki i komunikacji z fanami, Y zebrał wiele cennych doświadczeń i dowodów sympatii – nie tylko z Polski, ale i z całego świata. Spotkał się również z duża aprobatą innych iluzjonistów. Dlatego postanowił, że rok później, w 2016, przeprowadzi projekt na jeszcze większą skalę. Było to oczywiste wyzwanie, z wielu względów. Po pierwsze, sukces pierwszej edycji kart zbudował wygórowane oczekiwania co do drugiej edycji – trzeba było tak zaplanować i same karty, i otoczkę akcji promocyjnej tak, aby te oczekiwania przebić. Po drugie, rok na platformie społecznościowej to sporo czasu. Efekt nowości znika, a zatem nowe kampanie potrzebują jeszcze lepszego dotarcia i promocji, aby zdobyć uwagę fanów i skłonić ich do wsparcia projektu.

Karty pokryte złotem

Karty „Magia Y v2” prezentowały się jeszcze lepiej niż pierwsza wersja. Tył kart został zaprojektowany od nowa. Dodatkowo powstała edycja złota, w której każda z kart oraz opakowanie zostały pokryte złotą folią. Efekt już na zdjęciach wygląda nieźle, a na żywo prezentuje się fenomenalnie. Prócz tego Y dodał kolejne atrakcje do drabiny nagród. I tak pojawiły się bilety na występ na żywo, kursy iluzji karcianych nagrane przez Y, niepocięte arkusze kart – tradycyjne i złote (tradycyjne były już w edycji pierwszej).

Skąd wzięły się te pomysły? Jak mówi Y, niezwykle ważnym elementem była wnikliwa analiza odbiorców, ich potrzeb i oczekiwań.

– Okazało się, że jestem w stanie zaproponować fanom produkt, który spełnia ich wymagania: zwłaszcza że tworzyłem go wspólnie z osobami, które wzięły udział w pierwszej odsłonie. Dzięki temu mogłem bazować na ich opiniach i udoskonalić karty, choćby poprzez uszlachetnienie pudełka – niby detal, ale jakże ważny dla poczucia jakości. Uznałem również, że mogę dać od siebie coś więcej niż pamiątkę w postaci kart. Stąd narodził się pomysł stworzenia kursów DVD, z których odbiorca nauczy się sztuki manipulacji kartami i podstaw iluzji. Dzięki temu mam szansę pokazać fanom swoją pasję od innej strony, zainspirować młodych i starszych do wejścia w fantastyczny świat sztuki iluzji. Poniekąd jest to więc nasz wspólny projekt. Jednak nie wszystko byłoby możliwe bez budowanego przeze mnie od lat zaufania opartego na transparentności i uczciwości. Światem YouTube w dużej mierze rządzi autentyczność. Mnie udało się przenieść to na proces tworzenia merchandisingu. Sądzę, że to między innymi dlatego fani tak chętnie wsparli mój pomysł.

„Magiczna” sztuka komunikacji

Na sukces kampanii pracowała również zaprojektowana komunikacja. Mimo że była to już druga edycja projektu crowdfundingowego, wiele osób wciąż nie rozumiało takiej idei nabywania dóbr. Wciąż pokutowały skojarzenia z akcjami charytatywnymi i amatorskimi produktami, które nie znalazły poważnego wydawcy. To postrzeganie się zmienia, choć dość powoli – każdy udany projekt nieco poszerza świadomość, że crowdfunding wspiera naprawdę wartościowe cele. Kolejnym wyzwaniem okazała się zmiana platformy crowdfundingowej, a więc konieczne było poinformowanie o tym wszystkich fanów pierwszej edycji i poproszenie ich o założenie konta w nowym miejscu.

– Ludzie bardzo łatwo się przyzwyczajają do pewnych rozwiązań, przez co trudno jest zmienić ich nawyki. Decyzja o zorganizowaniu kolejnej kampanii na innej niż dotychczas platformie była w pełni uzasadniona naszymi potrzebami, ale musieliśmy to dokładnie fanom wyjaśnić. Najbardziej oczywistym i głównym narzędziem dotarcia był kanał Magic of Y na YouTube. W momencie, gdy wystartowaliśmy z kampanią drugiej edycji kart, Y miał na swoim profilu ok. 400 tys. subskrybentów. W ten sposób grupa osób subskrybujących stała się grupą docelową projektu – wyjaśnia Krzysztof Dobrowolski, menedżer Y.

Do komunikacji służył również profil projektu na platformie Wspieram.to oraz inne kanały społecznościowe Y (Facebook, Instagram, Twitter, Google+).

– Przede wszystkim warto zwrócić uwagę, że w filmach na YT bardzo często używam własnych kart, a co za tym idzie – fani widzą, że stale z nich korzystam. W kolejnych filmach wspominałem o kampanii, ale nie powstawały dedykowane filmy, w których bym zachęcał do wsparcia. Natomiast w przypadku FB czy Instagrama publikowałem codzienne posty informujące o kampanii, postępie oraz kolejnych celach. Dzięki temu fani byli na bieżąco i mogli pytać o szczegóły. Jeśli chodzi o komunikację z osobami, które już wsparły projekt, komunikowałem się z nimi poprzez aktualizację na profilu kampanii na platformie Wspieram.to. W przypadku bezpośrednich pytań, odpowiadałem każdemu w wiadomościach prywatnych lub e-mailach – opowiada Y.

Stopniowanie nakręca emocje

Aby podtrzymać zainteresowanie fanów i rzucić im pewnego rodzaju wyzwanie, Y nie ogłosił wszystkich poziomów nagród od razu. Przekroczenie poziomu 150 proc. założonych wpłat skutkowało przeprojektowaniem dodatkowych kart w talii tak, aby można było wykonać nimi unikatową iluzję, opisaną na płycie z kursem, oraz ogłoszeniem celu za 300 proc. Przekroczenie poziomu 200 proc. spowodowało powiększenie nagród dla każdego fana, który kupił minimum jedną talię kart: otrzymał on bowiem kurs podstaw zręcznej manipulacji kartami. Dodatkowe poziomy – 300 proc. (prowadzenie vloga, dodatkowo do nagrywania filmów z nowymi iluzjami), 400 proc. (aplikacja mobilna, umożliwiająca wykonanie niesamowitej iluzji) i 450 proc. (tour po Polsce) – jeszcze bardziej podkręciły zainteresowanie fanów.

Ruszyła lawina. Fani zablokowali serwery

Rzeczywiste zainteresowanie talią kart „Magic of Y v2” przekroczyło oczekiwania. Wejścia fanów na stronę projektu na krótki czas zablokowały serwery platformy. Założony przez Y cel finansowy osiągnięto zaledwie w 52 godziny. Ostatecznie zebrano 295 462 zł, czyli aż 777 proc. pierwotnie założonej kwoty.

Myślisz o crowdfundingu?

Wniosek dla osób, które chcą wystartować z akcją crowdfundingową lub też z dowolnym innym pomysłem, odwołując się do społeczności fanów np. poprzez social media: produkt powinien powstawać i być produkowany w sposób autentyczny i organiczny. Nie może być inwazyjny, nie może wywoływać obaw ani niechęci. No i musi odpowiadać na potrzeby odbiorców: nieco inne w przypadku kolekcjonerów kart, nieco inne u osób aspirujących do bycia iluzjonistami, a jeszcze inne dla tych, którzy po prostu chcą pograć w karty, czując przy tym w dłoniach najwyższą jakość.

 

ARTYKUŁ Z WYDANIA DRUKOWANEGO

 
 

Łukasz Stępniak, PR manager Y

 

Serwis wykorzystuje pliki cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszych stron, a także w celach statystycznych i reklamowych.
Ustawienia dotyczące zapisywania przez stronę plików cookies możecie Państwo sprawdzić i zmienić w ustawieniach używanej przeglądarki.

Wiem, Zamknij